No Hej!
Na Paczatek powiem cos o sobie .:3
Nazywam Się Wiktoria Payne XD .Jak widac jestem Directionerką.Mam 13lat.Mam coś dla was lubicie sie bac ? Lubicie kawały? Taa strona własnie dla was .
Wiosną 1928 roku do domu państwa Budd na Manhattanie w Nowym Jorku
zapukał starszy, uprzejmy mężczyzna. Przedstawił się jako Frank Howard i
zaproponował posadę ich synowi. O tym, że chłopiec poszukuje pracy,
dowiedział się z ogłoszenia w nowojorskiej prasie. Opowiedział rodzinie o
swojej farmie w Long Island i zaoferował 18-letniemu Edwardowi Budd 15
dolarów tygodniowo na stanowisku parobka. Państwo Budd oraz ich syn byli
zachwyceni ofertą oraz oczarowani uprzejmym, siwym dżentelmenem. Howard
obiecał pracę także koledze Edwarda. Umówili się, że przyjedzie po
chłopców w sobotę.
Zobaczył małą Grace
W dniu planowanego spotkania mężczyzna się jednak nie zjawił. Zamiast
wizyty gościa, państwo Budd otrzymali list. Mężczyzna tłumaczył w nim,
że zatrzymały go obowiązki i obiecał przyjechać po chłopców dzień
później.
Gdy w niedzielę pojawił się o umówionej porze, Delia Budd, matka
Edwarda, zaprosiła go na lunch. Podczas posiłku do jadalni weszła
10-letnia Grace, córka państwa Budd. Dziewczynka była bardzo ładna i
elokwentna. Nie uszło to uwadze niedawno poznanego gościa. Howard
chwalił urodę i bystry umysł Grace, co bardzo schlebiało małej i jej
rodzicom.
Po lunchu mężczyzna stwierdził, że zanim zabierze Edwarda i jego kolegę
na farmę, musi jeszcze odwiedzić swoją siostrę, której dziecko ma
urodziny. Zaproponował, że zabierze na uroczystość małą Grace, która na
pewno będzie się dobrze bawić wśród gromadki urwisów. Państwo Budd
zgodzili się. Howard obiecał przyprowadzić dziewczynkę z powrotem przed
godziną 21. Podał rodzicom także adres, pod którym miało odbywać się
przyjęcie. Delia Budd wyszykowała dziewczynkę do wyjścia i patrzyła jak
oddala się z panem Howardem...
Grace zniknęła
Kiedy Frank Howard nie zjawił się wieczorem z małą Grace, państwo Budd
wpadli w panikę. Rozpoczęli całonocne poszukiwania dziewczynki i jej
"opiekuna". Następnego dnia zgłosili policji zaginięcie córki. To, czego
dowiedzieli się później, było dla nich prawdziwym szokiem. Nie istniał
żaden Frank Howard, ani farma na Long Island. Adres kamienicy, w której
miało odbyć się przyjęcie urodzinowe także był fikcyjny. Mimo, że
policja dysponowała rysopisem oszusta, ten jakby zapadł się pod ziemię.
List od siwego mężczyzny
Po sześciu latach od zaginięcia małej Grace, mało kto wierzył już w
powodzenie śledztwa. Wtedy państwo Budd otrzymali list od Franka
Howarda. Jego treść była tak bulwersująca, że policja powątpiewała
nawet, aby mógł być prawdziwy.
Howard napisał, że kiedy zjawił się u państwa Budd i ujrzał małą Grace,
postanowił ją zjeść. Zamiast na przyjęcie urodzinowe, zabrał ją do
upatrzonego wcześniej, pustego mieszkania. Kazał dziewczynce zaczekać na
zewnątrz. Wszedł do środka i się rozebrał. Zawołał Grace. Kiedy ta
zobaczyła nagiego mężczyznę, zaczęła płakać i próbowała uciekać. Szybko
ją jednak złapał. „ Najpierw rozebrałem ją do naga. Jakże ona kopała,
gryzła i drapała. Udusiłem ją, potem pociąłem na małe kawałki tak, abym
mógł zabrać mięso do mieszkania. Ugotować i zjeść je. Jakże słodka i
delikatna była jej mała dupcia upieczona w piekarniku. Dziewięć dni
zabrało mi zjedzenie jej całego ciała.” - pisał w liście do państwa
Budd.
A Tutaj Macie Kawał na Dziś!
Miał król trzy córki. Postanowił je za mąż wydać. Dał każdej po strzale.
Wystrzeliła najstarsza. Strzała wpadła do banku, a jej mężem został
bankier. Wystrzeliła środkowa. Strzała wpadła do biura, a jej mężem
został biznesman.
Wystrzeliła najmłodsza. Strzała wpadła w błoto. Podeszła młoda do
bajora, patrzy a tam żaba. Standard. Od małego każdą królewnę uczą, co
należy zrobić w takiej sytuacji. Nabrała powietrza w płuca i pocałowała
żabę. Nic się nie stało. Nabrała powietrza w płuca i pocałowała jeszcze
raz. Znowu bez efektu. Żaba mówi:
- Widocznie jestem mocno zaczarowany... Trzeba będzie possać...